Niko and the Sword of Light – odcinek 1

Napisany przez
Ładowanie…

Amazon Prime Video to kolejna z wielu usług streamingowych, która mocno stawia na oryginalne produkcje, niedostępne nigdzie indziej. Jednym z takich oryginalnych pomysłów jest serial animowany “Niko and the Sword of Light”.  Jak wypada pierwszy epizod i czy warto oglądać dalej?

niko-epizod1a

From the Desert of Despair into the Swamp of Sorrow!  wprowadza widzów w historię świata, w którym dobrzy bohaterowie przegrywają. Główny antagonista  serii – czarnoksiężnik Nar Est – przy pomocy moc ciemności przejął magiczny kryształ, który uwięził starożytny lud w zaczarowanej kuli i obdarzył Nar Esta wielką siłą i umiejętnością skażenia dobrych stworzeń za pomocą ciemności i zamiany ich w potwory.

Akcja rozpoczyna się gdy maleńki gryzoń imieniem Mandok ucieka przed jedną z kreatur stworzoną przez Nar Esta. W trakcie ucieczki przypadkiem trafia do ukrytej świątyni, w której znajduje się dziwny kryształ. Gdy wydaje się, że Mandokowi udało się uciec przez dach przebija się owadopodobny potwór i… rozbija kryształ. Okazuje się, że w jego wnętrzu spało dziecko imieniem Niko. Akcja szybko przenosi się do pięknego zamku Corondolet, gdzie poznajemy następnego protagonistę – księżniczkę Lyrę i jej pobratymców.

plakat-niko-sword-lightChampion is awoken…

Okazuje się, że Niko to tak zwany Champion, który stworzony został z mocy kryształu, by powstrzymać złego Nar Esta. Nie do końca wiem jeszcze o co chodzi, ale w trakcie dialogów, ale prawdopodobnie, zniszczenie magicznego urządzenia spowodowało, że Niko to będzie ostatni z Championów. Co stało się z poprzednimi? Jak długo uwięziona jest Lyra? Dlaczego Niko widzi Lyrę jako niematerialnego ducha? Na razie tego nie wiemy, więc trzeba czekać na kolejne odcinki.

Pozostałą część odcinka stanowią pojedynki Niko z wielkim owadem i trzygłowym stworem przypominającym mitologicznego Cerbera. O ile przed wielkim owadem udaje się początkowo uciec, tak przed bestią z trzema głowami Niko i Mandok muszą zostać uratowani przez Lyrę. To jednak nie koniec i nasi bohaterowie znowu muszą stawić czoła potwornemu owadowi. Sytuacja staje się na tyle groźna, że Lyra przekazuje Niko kryształ zawieszony na jej szyi, a ten w rękach Niko staje się magicznym mieczem. Po serii pojedynków Niko używa miecza, aby pokonać owada i przepędzić ciemność – potwór w rzeczywistości okazuje się sympatyczną, latającą gąsieniczką, która dołącza do naszych bohaterów. Ciemność wraca do mrocznego wulkanu, w którym poznajemy postać Nar Esta – głównego wroga, którego musi pokonać Niko.

Lubię to!

Dobra – tyle o fabule. Jak to się ogląda? Bardzo fajnie! Zawiązanie akcji jest naprawdę ciekawe i rozbudza wyobraźnię na tyle, aby z przyjemnością włączyć następny odcinek. Klimat po pierwszym epizodzie wydaje się zaskakująco…mroczny. Mało tu pstrokatych kolorów, więcej czerni i ciemnej kolorystyki. Oczywiście jest to równoważone fajnym sytuacyjnym humorem i charakterem postaci. Najlepsze wrażenie robi Niko, który jest uroczo nieokrzesany z tą swoją bohaterską postawą i nieustraszonym podejściem do walki. Scenarzyści bardzo fajnie bawią się etosem Wielkiego Bohatera, stąd też Niko posługuje się bardzo specyficznym, podniosłym językiem. Ciężko to opisać, bo musiałbym wchodzi w subtelności j.angielskiego, ale uwierzcie, że brzmi to niezwykle zabawnie. :) Podrzucę tylko kilka cytatów:

  • Darkness, be gone!
  • Greetings small creature.
  • I have partaken of these strange tree objects. (w trakcie jedzenia jagód)

A właśnie, seria jest tylko w języku angielskim i można ją oglądnąć tylko i wyłącznie za pomocą usługi streamingowej Amazona. 

niko-epizod1b

Wracając do tematu – warto jeszcze naprawdę dobrą animację. Szczególne wrażenie robią wszystkie pojedynki, które są płynne i świetnie się je ogląda. Miałbym zastrzeżenia tylko do kreski, która wydaje mi się na razie zbyt banalna oraz do niektórych teł, które z kolei na razie są nieco nudne oraz zbyt jednorodne. Może to wynikać z tego, że pierwszy odcinek dzieje się w nocy, a najlepsze fragmenty twórcy postanowili zachować na później. Zapewne jedną z przyczyn może być także to, że pierwszy odcinek to – jak to często bywa – odcinek wyłącznie pilotażowy, a pełny sezon powstaje później. I dokładnie tak było w przypadku “Niko and the Sword of Light” – epizod nr 1 został opublikowany w styczniu 2015 roku. Dopiero po jego emisji Amazon dał zielone światło na kontynuację  i w czerwcu 2017 wypuszczono pozostałe 12 odcinków.

Po pierwszym odcinku wypada mi się tylko cieszyć, że serial doczekał się kontynuacji. Historia zapowiada się ciekawie, postacie budzą sympatię, a całość zachęca dobrym wykonaniem. Czego chcieć więcej? Oglądam dalej. :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *